Na co dzień żyją biegami ultra, choć w nich nie uczestniczą. Gdy trwają zawody, nie śpią w nocy, bo przecież trzeba sprawdzać międzyczasy. Zaciskają kciuki czekając na sms-a z mety. Mamy ultrasek. Dziś będzie o nich...
Impreza trwa, pierwsze dwie setki weszły, ale przecież do domu jeszcze nie idziemy, więc chyba powinnam sięgnąć po następne. Apetyt przecież rośnie w miarę jedzenia a i jest w czym wybierać. Zatem co dalej...?