piątek, 27 września 2013

Biegaczka na wieszaku

Na wieszak się odwiesiłam - jak letnią sukienkę po sezonie, jak słomkowy kapelusz po upalnym sierpniu. Wiszę tam sobie i wisieć będę do połowy października, dyndając radośnie nogami w jesiennym słońcu.




Nogi odpoczywają od zadanych temp, głowa od wyliczonych odcinków, stawy i ścięgna od szybkiego łupania giczołami o ziemię. Nie muszę biegać. Zaraz zaraz, ale czy ja wcześniej musiałam? Kazał mi ktoś?
[Rewind]
Nie chce mi się teraz dużo i szybko biegać. O, lepiej :) Ta przerwa należy mi się jak psu buda, chociaż nie wykazałam się pokonaniem maratonu na sam koniec. Udało mi się zamknąć sezon tylko połówką, ale za to pełną walki, potu i łez (no dobra łzy były w głowie).

A teraz, wbrew tradycji grudniowych podsumowań roku, na szybko podsumuję swój sezon biegowy 2012/13. W końcu go zamknęłam, a przed listopadem zaczynam nowy. A zatem plusy, minusy, porażki, zwycięstwa itp itd. Jedziemy:


Plusy:
- wreszcie biegałam sensownie czyli zgodnie z planem wyznaczonym przez fachowca - mojego Planodawcę,
- biegałam bardzo regularnie (1580 km zrobiłam od stycznia 2013),
- poprawiłam siłę biegową, stabilizację i elastyczność,
- zrobiłam życiówki na wszystkich dystansach.

Minusy:
- zawaliłam wspinanie :(  -  to mnie naprawdę bardzo smuci. Okazało się, że nie da się (przynajmniej mi się nie udało) uprawiać na wysokim poziomie z progresem dwóch kompletnie różnych dyscyplin sportu. Niestety, ostre treningi biegowe powodowały takie zmęczenie, że owszem wspinałam się cały sezon regularnie, ale postępów to ja za bardzo nie zrobiłam,
- przeszło mi koło nosa parę weekendów z super wiaterkiem na windsurfing z powodu startów biegowych (a u nas to rarytas taki weekend z dobrym wiatrem),
- straciłam 2 paznokcie, ale już trochę odrosły :)

Co do porażek i zwycięstw to tak myślę, że chyba ten 2013 rok był dla mnie fartowny - porażek biegowych nie było (no może poza ostatnim Biegiem Zbąskich, ale to w sumie też było zwycięstwo na swój sposób). Było za to dużo sukcesów i teraz się nimi pochwalę, a co... W końcu to mój blog, to mi wolno.



1. PRZEBIEGŁAM MARATON!
2. Przebiegłam maraton w czasie netto 3:50:34 czyli o prawie 10 minut lepszym niż początkowo zakładałam.
3. Zrobiłam życiówkę na 5 km: 22:07
4. Zrobiłam życiówkę na 10 km: 46:09
5. Zrobiłam życiówkę w półmaratonie: 1:44:11
6. W każdym kolejnym biegu poprawiałam wynik i czułam się mocniejsza (z wyjątkiem Biegu Zbąskich).
7. Założyłam Babski Klub Biegowy "Gazele i Pumy" (dla początkujących) i jezdem treneiro.

Czy można chcieć więcej?
Jasne że można - sezonie 2013/2014 nadchodzę :)
O planach na 2014 pisać na razie nie będę, bo się jeszcze zmieniają. Na bank będzie maraton i jakiś bieg górski, reszta i szczegóły jeszcze pod znakiem zapytania.

A tymczasem wiszę na wieszaku. Oczywiście metaforycznie, bo plany na cross-training mam przebogate: wspinanie (jutro i w niedzielę skały), rower (za tydzień wycieczka w górki świętokrzyskie na rowerek), ćwiczenia wzmacniające (np. program Insanity), basen może też się uda zmieścić no i oczywiście letkie, lekutkie bieganie - w środy z moimi Gazelami i Pumami, a w weekend tak dla siebie na pełnym relaksie, bez napinki na tempo. Czas na luzik :)






12 komentarzy:

  1. Sukcesów sporo, gratuluję tych wszystkich życiówek i udanych startów i oczywiście życzę ich jeszcze więcej w kolejnym sezonie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. piękne masz te wyniki : ))

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję:) Przyznam Ci się, że ostatnio miałem taką myśl, że właściwie to już pora na podsumowanie tego roku, ale przecież biegnę jeszcze połówkę, kilka dziesiątek pewnie wpadnie, więc nie będę szalał tak szybko;)

    Gratuluję postępów w bieganiu, Twoje wyniki naprawdę robią wrażenie, brawo!

    OdpowiedzUsuń
  4. Lista sukcesów imponująca :)
    Ciekawy jestem, co wymyślisz na przyszły rok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się mocno zastanawiam - który kierunek obrać :)

      Usuń
  5. Wspaniały rok! Tym bardziej należy Ci się chwila odpoczynku :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wieszak na ścianie wspinaczkowej jak rozumiem ;-) Gratki i kolejnych jeszcze bardziej udanych sezonów życzę!

    OdpowiedzUsuń
  7. Oby kolejny sezon podobnie obfitował w sukcesy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. dużo sukcesów i niesamowity progres. dobry Planodawca i Wykonawca.
    póki co to zazdroszczę maratonu.

    w planach na 2014 umieść obowiązkowo jakieś górskie latanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki !! No mam taki plan na górskie latanie - ale zacznę chyba od startów w Falenicy zimą :) Taka dyszka po wydmach to już jakąś siłe pomoże zrobić mam nadzieję

      Usuń
  9. Gratuluję sukcesów i życzę kolejnych !!
    :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ewa, imponująca kolekcja:)))) Widzę, że ten rok nie tylko mój był;))) Graty za Maraton przede wszystkim! Rozwaliłaś go!

    OdpowiedzUsuń