Na Nocny Bieg od Metra szykowałam się już w zeszłym roku, ale coś tam stanęło na przeszkodzie, a jak już nadszedł ten wieczór (15 grudnia 2012), to nie żałowałam, bo było ciemno, mroźno, wichry wyły i psa by nie wygonił. W tym roku natura potraktowała nocnych biegaczy jak dobra ciocia. Lekko na plusie, prawie niezauważalna mżawka. Zero lodu czy śniegu.